Reszta stada

Trafił do nas przez taki sam zryw uczuć, jak kiedyś przy Sabacie. Zobaczyłam “ogłoszenie” o poszukiwaniu domu dla szczeniaka i zakochałam się… I tak wyszło, że jadąc na nieplanowane wakacje wróciłam z psem.
Whisky, Dzikus i Zuo

 

Planowaliśmy owce, ale tak jakoś wyszło i wylądowaliśmy z kozami. Przybyły głównie, aby spełniać rolę kosiarek i przenośnego TV dla psów. Najpierw pojawiła się cała czarna Darkness i jej łaciaty brat Mrok. Niestety Mrok prawdopodobnie w wyniku zatrucia, odszedł od nas bardzo szybko, więc, żeby Darkness nie zwariowała z samotności dołączyła do niej starsza o rok Biała. Biała jak przyjechała do nas była już ciężarna. 8 grudnia 2010 roku w największe mrozy, urodził się Heppinn (z islandzkiego ‘szczęśliwy’). Imię dostał na szczęście, aby przetrwał zimę… Przetrwał i rośnie z niego potworny biało-szary zbój. Na razie nie planujemy powiększania stadka, ale kto wie… może wkrótce.

 

Duch, Mrok i Bonus – pojawili się w wyniku… przeczytania ogłoszenia na wolfdog.org. Miałam już nie brać szczurów, ale jak tu nie pomóc takim maluchom w potrzebie… W każdym razie Duch i Mrok mieli być z nami, a Bonus… jest typowym niezapowiedzianym bonusem, który jak się ze mną zapoznał, nie chciał mnie już opuszczać. Maluchy jedzą, rosną i szaleją. I kochają Gaję. Są odważne, niegryzące i bardzo kontaktowe. Zapoznają się z psami na razie przez pręty klatki i na naszych rękach, ale kto wie… może kiedyś doczekają się takich fotek jak Ray i Sirrah.
Licho, czyli Smooth Aspenville *PL, trafił do nas z renomowanej warszawskiej hodowli. Jest naszym jedynym rasowym kotem – wyśnionym przeze mnie Maine Coon’em. Zawsze marzyłam o takim kocie i udało się. Licho jest dziwny – jak to maine coon. Wydaje z siebie niesamowitą ilość różnorakich dźwięków (jak wilczak). Raz zachowuje się jak typowy kot, a za chwilę mam wrażenie, że mamy kolejnego psa. Zwłaszcza w momencie gryzienia mnie po rękach i stopach w zabawie. Licho jest wieeelki – dwa razy większy od Kacpra, który do małych nie należy, ale w końcu to największa udomowiona rasa.
Bardzo szybko się zaaklimatyzował, bardzo polubił psy – zwłaszcza Jabbera, z którym śpią razem w łóżku. Uwielbia leżeć pod śliwką i obserwować co się dzieje w okolicy. Czasami zwisa sobie z akacji udając dzikiego kota ^^ Pomimo wielkości i groźnego wyglądu to bardzo delikatny i uczuciowy futrzak. I jeszcze jedno. To nasz jedyny kot, który mówi “Mniał”, zamiast zwyczajnie miauczeć.
Po naszej kolejnej przeprowadzce Licho zamieszkał u naszych rodziców – cwaniakowi spodobało się u nich w mieszkaniu i teraz wracać nie chce… Koty…